środa, 5 czerwca 2013
100 wyświetleń!
Widzę, ze jest już 100 wyświetleń... Dziękuję wam! Wiem, ze to niedużo, ale i tak skaczę z radości. Więc jeszcze raz dziękuję i prosiłabym o komenty... nawet jak nie macie nic ważnego do powiedzenia, to proszę pofatygujcie się, zebym wiedziała przynajmniej, ze ktoś to czyta... jeszcze raz dzięki <3 Bye :*
poniedziałek, 27 maja 2013
Imagin o Harrym cz. 1 ( o X Factorze =D)
-Jest jeszcze jedna sprawa (T.I)...
oglądałaś na pewno wcześniejsze odcinki X Factor, prawda? -
spytał Kuba. Pokiwałam głową. Pewnie, że tak. - Więc pewnie
wiesz, że musisz zaprosić jakąś gwiazdę, aby z tobą
zaśpiewała... zakwalifikowałaś się do finału, więc będziesz
musiała kogoś wybrać... Spokojnie, mamy jeszcze sporo czasu, nie
stresuj się, to ważna decyzja, więc...
-One Direction – nie
zastanawiałam się długo. To był mój ulubiony zespół i jeśli
mogłam z nimi zaśpiewać, to musiałam taką okazję wykorzystać.
-One Direction? No nie wiem...
Naczy nic do nich nie mam, ale oni są jakby... rozchwytywani,
wątpię, żeby udało ich zaprosić... - Kuba ewidentnie był
trochę speszony. Odwracał wzrok i co chwilę poprawiał okulary.
Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem, a on nieznacznie
uśmiechnął się – … ale oczywiście spróbuję się z nimi
skontaktować.
-Dziękuję! - rzuciłam mu się w
objęcia, a on poklepał mnie po plecach.
-No już, już, muszę iść
załatwiać interesy... - i Kuba Wojewódzki ruszył dziarskim
krokiem w głąb korytarza.
-Tak, to super, ale
błagam cię, mów trochę ciszej, wszyscy się na nas gapią... -
(I.T.P.) nerwowo zerkała na tłum ludzi, którzy aż zbyt jawnie
wpatrzali się w moją postać. Większość mnie rozpoznawała.
Ostatnio zaczęto pisać o mnie w gazetach, mówić w telewizji...
nie ma co, to bardzo schlebiało. W tak krótkim czasie aż tyle się
wydarzyło... niesamowite.
-No dobra, okej... -
odparłam wracając do rzeczywistości – Ale rozumiesz, oni tutaj
przyjadą i zaśpiewają, rozumiesz?! Nie mogę się doczekać! Ale
oni przyjadą! Poznam ich, poznam!- znowu zaczęłam się drzeć.
-Dzięki – powiedziało
moje ciało. Dusza już widziała 1D na scenie. Z nią. Otrząsnęłam
się i ruszyłam. Usiadłam w poczekalni. Wszedł Marek. Marek był
innym uczestnikiem programu, który również dostał się do
finału. Przysiadł się do mnie i zaczęliśmy rozmowę o tym, kogo
zaprosiliśmy. Ponoć on ma śpiewać z Dodą, a Anka, która
jeszcze nie przyjechała, ze Słoniem. Po chwili Anka ukazała się
w drzwiach, cała rozpromieniona.
-Słoń już jest! Ale
on jest świetny! I na dodatek taki miły! - zachwycała się nowo
przybyła. Wzruszyłam ramionami. Jakby zobaczyła kogo ja
zaprosiłam, to by padła. Szkoda tylko, że jeszcze ich nie ma.
Generalnie wszystko poszło
dobrze. Zaśpiewałam, jurorzy jak zwykle się zachwycali, jaki to ja
mam boski głos. Już zdążyłam przywyknąć. Widownia szalała.
Patricia ogłosiła, że można wysyłać na mnie SMS-y i wróciłam
za kulisy. Musiałam szybko się przebrać i umalować. Miałam
śpiewać ostatnia, więc miałam jakieś... 10 minut? No gdzie oni
są?!
Powitały mnie głośne
oklaski i krzyki. Trochę mnie to uspokoiło. Może nie będzie tak
źle.
Your hand fits in mine
like it's made just for me
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
But bear this in mind it was meant to be.
And I'm joining up the dots with the freckles on your cheeks.
And it all makes sense to me.
… i utknęłam. Tutaj miał
zacząć śpiewać Liam. Cholera. Znałam tekst, ale...
I know you've never loved
the crinkles by your eyes, when you're smile.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.
You've never loved your stomach or your thighs.
The dimples in your back at the bottom of your spine.
But I'll love them endlessly.
… Co
to? Gdzieś za mną rozległ się tupot stóp i śmiechy. Widownia
podniosła taki hałas... dziewczyny piszczały, krzyczały, a
chłopaki patrzyli z zazdrością. Obejrzałam się. Za mną stali
Oni. Właśnie Oni. Zrobiło mi się słabo. Zakręciło mi się w
głowie, ale musiałam zaśpiewać, więc zaczęłam...
I won't let these little
things slip out of my mouth.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
But if I do it's you, oh it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
Śpiewałam
z Liamem. Śpiewałam z nim. Czułam, jak moje serce głośno bije.
You can't go to bed
without a cup of tea..
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are these secrets that I keep
Though it makes no sense to me.
And maybe that's the reason that you talk in your sleep.
And all those conversations are these secrets that I keep
Though it makes no sense to me.
Louis
miał nieziemski głos. Ponownie zrobiło mi się słabo. Pomyślałam,
że to najlepszy dzień w moim życiu.
I know you're never loved
the sound of your voice on tape,
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.
You never want to know how much you weigh.
You still have to squeeze into your jeans,
But you're perfect to me.
Harry.
Harry Styles śpiewał ze mną na scenie. Boże...
I won't let these little
things slip out of my mouth..
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
But if it's true it's you, it's you they add up to.
I'm in love with you and all these little things.
Śpiewając
z nim tą zwrotkę, myślałam, że zemdleję. Powstrzymałam się
jednak. Chwyciłam się za czerwoną wstążeczkę zawiązaną na
ręce.
You'll never love
yourself half as much as I love you.
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..
You'll never treat yourself right, darlin' but I want you to.
If I let you know, I'm here for you, maybe you'll love yourself,
Like I love you. Ooh..
Niall...
dziewczyny zaczęły jeszcze głośniej piszczeć. Kuba uśmiechnął
się.
I've just let these
little things slip out of my mouth.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
'Cause it's you, oh it's you.. it's you they add up to.
And I'm in love with you and all these little things.
Zayn.
Normalnie nie śpiewał tej zwrotki, ale... zresztą nieważne. To
takie wspaniałe, że oni tu są.
I won't let these little
things slip out of my mouth...
I kiedy
wszyscy zaczęli razem śpiewać... oni i ja... i widownia... to było
piękne. Łza zakręciła mi się w oku, serce mocniej zabiło i
zamdlałam.
Gdzie ja
jestem? Co ja tu robię? Leżałam z zamkniętymi oczami przez
dłuższą chwilę. Nagle, poczułam na swoim policzku czyjąś dłoń.
Otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam, to były piękne, zielone
oczy. Ja znałam te oczyska...
CIĄG
DALSZY NASTĄPI
czwartek, 25 kwietnia 2013
Imagin o Harrym cz. 3
-->
Hmmm? Dzwonek do drzwi?
Może to ( I.T.P. ) po coś przyszła? Może złożyć życzenia, w
końcu mam urodziny i miło by było, gdyby pamiętała. Podeszłam
do drzwi i powoli otworzyłam. Moim oczom ukazał się nie kto inny,
tylko Harry! Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam. On to
odwzajemnił, po czym obdarzył mnie najpiękniejszym ze swoich
uśmiechów.
- Skąd ty tu? - spytałam
– nie mówiłeś, że już dzisiaj wracasz...
- Chciałem zrobić ci
niespodziankę, kotku – mrugnął – wszystkiego najlepszego! Już
dziewiętnastka na karku, co ? Ale ty stara jesteś...
Palnęłam go w ucho, a on
zachichotał. O tak, to był mój Harry, moje kochane Hazziątko. -
Nawet nie wiesz jak tęskniłam... - powiedziałam.
- Wiem, przecież ja
tęskniłem tak samo. A nawet jeszcze mocniej. Kocham cię, wiesz?
- Ja ciebie też kocham i
nigdy nie przestanę!
- No ja mam nadzieję... -
chłopak zaśmiał się. Usiedliśmy na kanapie nie mogąc nacieszyć
się swoją obecnością. Długo rozmawialiśmy o wszystkim i o
niczym zarazem. Harry nic się nie zmienił. Dalej te same loczki,
oczy i dołeczki. Uśmiechnęłam się.
- A gdzie chłopaki?
Przecież trasa trwa do listopada. Jak to wyjaśnisz? - spytałam
udając poważną. Chłopak posmutniał.
- No bo widzisz, ja
jakby... - podrapał sobie tył głowy – oni dokończą trasę beze
mnie. Wyjechałem.
- CO?! Co ty zrobiłeś?!
Czemu?! Nie możesz ich wszystkich zawieść! Co z fanami? Co z
chłopakami?! Nie poradzą sobie bez ciebie!
- Ważne, że robiłem to
dla ciebie. Cel uświęca środki. Dziś są twoje urodziny. Chciałem
spędzić je z tobą – zamilkł. Ja też. W sumie faktycznie, to
miło z jego strony. Może nie przemyślał wszystkiego dobrze, ale
właściwie to cieszyłam się, że tu jest. Bo bardzo się
stęskniłam.
- No dobrze. Przekonałeś
mnie.
- To co, spacerek na
zgodę? - mrugnął.
- Oczywiście. - i
poszliśmy. Najpierw Loczek zabrał mnie na lody i do parku. Po około
trzech godzinach świetnej zabawy wróciliśmy do domu około
siedemnastej. Harry strasznie chciał iść na maraton horrorów do
kina. Mimo że nie lubię horrorów, to akurat dzisiaj się
zgodziłam, bo bardzo nalegał. O 22:00 zasiedliśmy na siedzeniach.
Oglądaliśmy trzy pełnometrażowe filmy. Były to Laleczka Chucky,
The Ring, Kolekcjoner. Byłam przerażona i często przytulałam się
do mojego ukochanego, a jemu chyba to odpowiadało. Seans skończył
się bardzo późno i byliśmy w domu około czwartej nad ranem.
Rozwaliliśmy się na kanapie i usnęliśmy przytuleni do siebie.
środa, 24 kwietnia 2013
Imagin o Harrym cz. 2
-->
- Jasne, ( I.T.P. ),
pewnie, że będę. Nie przepuszczę takiej okazji! Takie imprezy nie
zdarzają się codziennie! O siedemnastej, tak? Okej, dobra. Bye! -
odłożyłam słuchawkę i zniecierpliwiona wywaliłam wszystko z
szafy. Co by tu włożyć? Muszę wyglądać perfekcyjnie! ( I.T.P )
zaprosiła mnie na imprezę z okazji oświadczyn jej chłopaka,
Edwarda. Chodzili ze sobą bardzo długo, ale widać dopiero teraz Ed
zdecydował się związać z nią na dłużej. No cóż, odłożyłam
swoje przemyślenia na później i zaczęłam grzebać w rzuconych na
kanapę ciuchach. Moim oczom ukazała się zakupiona wczoraj
sukienka.
Pomyślałam, że dobrze byłoby się w niej pokazać. W końcu
dokonałam wyboru, a konkretnie zdecydowałam się na nią wraz z
czrnymi sandałami na obcasach oraz mini, czarną torebką. Włosy
postanowiłam związać w luźny kok. Wyglądałam w nim zawsze
zabójczo.
W oczekiwaniu na
upragnioną godzinę, zrobiłam sobie pyszny i zarazem zdrowy obiad,
a konkretnie zamówiłam nuggetsy z frytkami z McDonalda. Delektując
się ich cudnym smakiem ledwie usłyszałam pukanie do drzwi.
Podeszłam do nich czym prędzej i wyjrzałam przez wizjer. Przed
drzwiami nikogo nie było, ale na wycieraczce leżała koperta i
róża. Zdziwiona rozejrzałam się po korytarzu. Nikogo nie było.
Dziwne. Po namyśle wzięłam różę i kopertę, która była
zaadresowana do mnie. Przed otwarciem zastanawiałam się, od kogo
to. Ale po wydostaniu ze środka listu, wszystko stało się jasne.
Kochana ( T.I. )!
Wiem, że koniec
naszego związku był spowodowany moim błędem. Błędem, którego
nigdy mi nie wybaczysz. Ale ja nie proszę o wybaczenie. Proszę o
akceptację. Zawsze wierzyłaś w dobro, w prawo, że trzeba być
dobrym i akceptować inność. A ludzie są różni. Ja jestem
inny. Może ja też tak jak ty i inni, mam jakieś marzenia, cele,
ambicje? Swój charakter i chęci? To, że mam osobliwe znajomości i
robię osobliwe rzeczy, nie znaczy, że jestem gorszy. Więc proszę,
zaakceptuj mnie takiego, jaki jestem. Zamiast szukać we mnie wad,
szukaj zalet. Zrozum, że ja może wcale nie jestem taki zły, jak ci
się wydaje. Ja dalej Cię kocham. Taką, jaka jesteś. Proszę
jedynie o to samo.
Twój,
Max
Rzuciłam
kopertę na stół i skrzywiłam się. O co mu chodzi? Z nami koniec,
mówiłam mu to. Może on ma jakiś problem, nie może pogodzić się
z faktami, ale ja go nie kocham. Mam narzeczonego i jestem
szczęśliwa. Niech on nie rujnuje mi życia.
Pozbierałam
się i spojrzałam na zegar. Już 16:30! Szybko wskoczyłam w
sukienkę, buty, wzięłam torebkę z komórką, prezencikiem i
kluczami, poczym wyszłam. Postanowiłam pojechać taksówką. Bo
było trochę daleko. Po 20 min jazdy dojechałam. Zapłaciłam
kierowcy i pędem pobiegłam do wieżowca. Zadzwoniłam domofonem i
usłyszałam miły głos:
-
O, ( T.I. )! Właź, bo zmarzniesz – zaśmiała się ( I.T.P. ) i
nacisnęła magiczny guzik. Prędko wlazłam. Po chwili zapukałam do
mieszkania nr 69. Otworzyła mi uśmiechnięta ( I.T.P. ).
Przywitałyśmy się, a ja
wręczyłam prezent.
- Ale
śliczne! - krzyknęła głośno, patrząc na dwa srebrne
pierścionki. Jeden miał napis ( I.T.P ), a drugi Edward.
Uśmiechnęłam się.
- To
dla państwa zakochanych – powiedziałam ze śmiechem. ( I.T.P. )
momentalnie skierowała wzrok na mnie i uśmiechnęła się.
-
Chodź, reszta już jest. Weszłam za nią do salonu, gdzie siedział
Edward, dwóch jego znajomych, ( I.T.Z. ), i jeszcze jedna
dziewczyna, oraz dwóch chłopaków w moim wieku. Rozsiadłam się na
kanapie obok jakiegoś przystojniaka. Uśmiechnął się do mnie i
mrugnął. Odwzajemniłam uśmiech. Po chwili zaczęliśmy rozmawiać.
Podrywał mnie, a mi się to podobało. Około 01:00 zaczęliśmy
grać w butelkę. Było wesoło, wszyscy, łącznie ze mną byli
trochę wstawieni, ale zabawa
była świetna. Zaliczyłam mnóstwo całusów, wypiłam sporo jak na
mnie i towarzystwo było naprawdę świetne.
Rano
( no dobra, nie tak zupełnie rano ) obudziłam się na kanapie u (
I.T.P ). Bolała mnie głowa, ale o dziwo pamiętałam sporo z
poprzedniej nocy. Kiedy to sobie przypomniałam, pomyślałam, że
zachowałam się okropnie. Wobec Harrego, no bo w końcu całowałam
się z jakimiś obcymi chłopakami, podrywałam ich. Wobec tych
chłopaków, bo teraz będą sobie robić jakieś nadzieje, no i
wobec mnie, bo wystawiłam swoją miłość, naćpałam się i
zrobiłam z siebie jakąś szmatę.
Wściekła
na siebie, dotarłam w końcu do domu i zrobiłam sobie płatki z
mlekiem. To mnie trochę uspokoiło, ale jeszcze bardziej zaczęłam
tęsknić za Harrym. On uwielbiał te płatki. Zawsze robiłam mu je
na śniadanie. A teraz go nie ma. Z oka kapnęła mi łza.
***
To już drugi z mojej serii o Hazzie. Na razie mam w zapasie trzecią część, ale planuję następne. Mam nadzieję, że ktoś to czyta i mu się to podoba xD W dalszym ciągu oczekuję na komenty. Bye!
Imagin o Harrym cz. 1
Otworzyłam oczy.
Spojrzałam na puste miejsce obok mnie i westchnęłam. Jeszcze
trochę, pocieszałam się, a znowu będę z Harrym. Oczywiście, nie
chciałam, żeby marnował swoją karierę dla mnie, więc
powiedziałam, że wytrzymam bez niego do listopada, ale szczerze
mówiąc, bardzo mi go brakowało... Tych, jego zielonych oczu,
uśmiechu... jego samego. On zawsze umiał mnie, pocieszyć,
rozbawić...
No cóż. Zgramoliłam
się z łóżka i otworzyłam szafę i wskoczyłam w rurki,
conversy i mój stary sweter od cioci, po czym biorąc portfel i
telefon, wyszłam na zakupy.
Ulice Londynu były
pokryte promieniami słońca, co było dość rzadkie w tym mieście.
Od razu poprawił mi się humor. Dziarskim krokiem ruszyłam w stronę
Centrum. Po 15 minutach marszu dotarłam na rynek, po czym skręciłam
do domu handlowego. Zwiedzałam sklepy z odzieżą, butami,
biżuterią, perfumami, itp. Ostatecznie wracałam do domu z
siedmioma bluzkami, trzema parami rurek, nowymi conversami, pięknym
zestawem kolczyków i wisiorków oraz z sukienką. Droga była jak
cholera, ale w końcu nie tylko mam słynnego i niezwykle bogatego
chłopaka, ale i sama jestem bardzo popularną i wpływową kobietą.
Nagrałam już wiele piosenek, a mój najnowszy hicior Crazy Love
podbija świat.
Wracając do tematu,
szłam sobie ulicą, cicho nucąc. Słońce powoli zachodziło, ale
nadal było jasno,a po Londynie spacerowało mnóstwo ludzi. Nagle,
coś przykuło mój wzrok. Jakiś chłopak machał do mnie. To chyba
Hazza! Popędziłam w jego stronę i już wysunęłam przed siebie
ręce, żeby paść mu w ramiona, gdy... zdałam sobie sprawę,że to
nie mój narzeczony, tylko Max. Skrzywiłam się. Max był moim eks.
Zerwałam z nim kiedyś, bo pewnego dnia dowiedziałam się, że mój,
na oko idealny chłopak, był członkiem jakiegoś gangu, czy mafii.
Nie znam się na tym, może był tylko jakimś zwykłym
kieszonkowcem, ale dla mnie nawet najdrobniejsze przestępstwo było
naganne. W ogóle nie akceptowałam przestępczości, uważałam, że
prawo jest po to, by go przestrzegać. Dlatego z nim skończyłam.
Nie chciałam spotykać się z przestępcą, o nie. Teraz patrząc na
te jego oczy, które kiedyś tyle dla mnie znaczyły, chciałam się
uśmiechnąć. O tak, oczy to on miał naprawdę boskie. Ale
otrząsnęłam się.
- Cześć – mruknęłam
cicho, po czym ruszyłam w stronę mojego i Harrego domu.
- (T.I.), zaczekaj! -
krzyknął Max. Psiakrew. Odwróciłam się.
- Czego? Spieszę się,
naprawdę. - spojrzałam na niego przewracając oczami.
- To może pójdziemy do
ciebie? - uśmiechnął się zawadiacko. Wiedział, że kiedyś
kochałam ten uśmiech.
- Nie bardzo – odparłam
zimno, niezważając na jego rozczarowaną minę. Ruszyłam szybkim
krokiem do domu. Chciałam przyjść, napić gorącej herbaty i pójść
spać. Byłam padnięta po całym dniu przechadzania się po
sklepach.
- (T.I), posłuchaj mnie
chwilę. To tak cię uwiódł? A, no jasne, bogaty, uwielbiany przez
dziewczyny, słodki pedałek. Czego chcieć więcej? - spojrzałam na
niego – Kochany Harruś kontra niezbyt popularny chłopak w
skórzanej kurtce. Prosty wybór, nie? No ale pomyśl chwilę. W czym
ja jestem gorszy? W robieniu z siebie gwiazdy? W łóżku? A może,
nie wiem, mam gorszych znajomych? Na pewno nie. Ja jestem prawdziwym
facetem, na pewno nie wmówisz mi, że jestem od niego brzydszy, albo
gorzej się ubieram. Ten twój kochaś to jakaś baba! Normalny facet
nie chodzi w rurkach i trampeczkach w gwiazdki! Ani nie ma loczków,
jak jakaś owca ze wsi! Kobieto, przejrzyj na oczy, wróć do mnie!
Przecież widzę, że mnie kochasz!
- To idź do okulisty –
szepnęłam i poszłam.
- (T.I)! Ja tego tak nie
zostawię! - i poszedł. Było mi przykro. Byłam wściekła. Sam
jest sobie winny, że go zostawiłam, mógł zachowywać się jak
normalny człowiek. A co do Harrego... jak ten ch*j mógł tak
wyzywać mojego narzeczonego! Baba z loczkami! Też mi coś, kurde.
Prawdziwy mężczyzna się znalazł, noszący kolczyka w uchu.
Zdenerwowana wróciłam do domu. Zgodnie z planem, zrobiłam sobie
herbatę i zasnęłam.
KONIEC CZĘŚCI
PIERWSZEJ
***
***
Dobra, mam nadzieję, że się wam podoba. Na razie nikt mojego bloga nie czyta, a fajnie by było ^^. Więc jeśli czytacie lub macie jakieś uwagi dotyczące tego imagina, to proszę o komentarze. Z góry dziękuję i pa pa! :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)