Otworzyłam oczy.
Spojrzałam na puste miejsce obok mnie i westchnęłam. Jeszcze
trochę, pocieszałam się, a znowu będę z Harrym. Oczywiście, nie
chciałam, żeby marnował swoją karierę dla mnie, więc
powiedziałam, że wytrzymam bez niego do listopada, ale szczerze
mówiąc, bardzo mi go brakowało... Tych, jego zielonych oczu,
uśmiechu... jego samego. On zawsze umiał mnie, pocieszyć,
rozbawić...
No cóż. Zgramoliłam
się z łóżka i otworzyłam szafę i wskoczyłam w rurki,
conversy i mój stary sweter od cioci, po czym biorąc portfel i
telefon, wyszłam na zakupy.
Ulice Londynu były
pokryte promieniami słońca, co było dość rzadkie w tym mieście.
Od razu poprawił mi się humor. Dziarskim krokiem ruszyłam w stronę
Centrum. Po 15 minutach marszu dotarłam na rynek, po czym skręciłam
do domu handlowego. Zwiedzałam sklepy z odzieżą, butami,
biżuterią, perfumami, itp. Ostatecznie wracałam do domu z
siedmioma bluzkami, trzema parami rurek, nowymi conversami, pięknym
zestawem kolczyków i wisiorków oraz z sukienką. Droga była jak
cholera, ale w końcu nie tylko mam słynnego i niezwykle bogatego
chłopaka, ale i sama jestem bardzo popularną i wpływową kobietą.
Nagrałam już wiele piosenek, a mój najnowszy hicior Crazy Love
podbija świat.
Wracając do tematu,
szłam sobie ulicą, cicho nucąc. Słońce powoli zachodziło, ale
nadal było jasno,a po Londynie spacerowało mnóstwo ludzi. Nagle,
coś przykuło mój wzrok. Jakiś chłopak machał do mnie. To chyba
Hazza! Popędziłam w jego stronę i już wysunęłam przed siebie
ręce, żeby paść mu w ramiona, gdy... zdałam sobie sprawę,że to
nie mój narzeczony, tylko Max. Skrzywiłam się. Max był moim eks.
Zerwałam z nim kiedyś, bo pewnego dnia dowiedziałam się, że mój,
na oko idealny chłopak, był członkiem jakiegoś gangu, czy mafii.
Nie znam się na tym, może był tylko jakimś zwykłym
kieszonkowcem, ale dla mnie nawet najdrobniejsze przestępstwo było
naganne. W ogóle nie akceptowałam przestępczości, uważałam, że
prawo jest po to, by go przestrzegać. Dlatego z nim skończyłam.
Nie chciałam spotykać się z przestępcą, o nie. Teraz patrząc na
te jego oczy, które kiedyś tyle dla mnie znaczyły, chciałam się
uśmiechnąć. O tak, oczy to on miał naprawdę boskie. Ale
otrząsnęłam się.
- Cześć – mruknęłam
cicho, po czym ruszyłam w stronę mojego i Harrego domu.
- (T.I.), zaczekaj! -
krzyknął Max. Psiakrew. Odwróciłam się.
- Czego? Spieszę się,
naprawdę. - spojrzałam na niego przewracając oczami.
- To może pójdziemy do
ciebie? - uśmiechnął się zawadiacko. Wiedział, że kiedyś
kochałam ten uśmiech.
- Nie bardzo – odparłam
zimno, niezważając na jego rozczarowaną minę. Ruszyłam szybkim
krokiem do domu. Chciałam przyjść, napić gorącej herbaty i pójść
spać. Byłam padnięta po całym dniu przechadzania się po
sklepach.
- (T.I), posłuchaj mnie
chwilę. To tak cię uwiódł? A, no jasne, bogaty, uwielbiany przez
dziewczyny, słodki pedałek. Czego chcieć więcej? - spojrzałam na
niego – Kochany Harruś kontra niezbyt popularny chłopak w
skórzanej kurtce. Prosty wybór, nie? No ale pomyśl chwilę. W czym
ja jestem gorszy? W robieniu z siebie gwiazdy? W łóżku? A może,
nie wiem, mam gorszych znajomych? Na pewno nie. Ja jestem prawdziwym
facetem, na pewno nie wmówisz mi, że jestem od niego brzydszy, albo
gorzej się ubieram. Ten twój kochaś to jakaś baba! Normalny facet
nie chodzi w rurkach i trampeczkach w gwiazdki! Ani nie ma loczków,
jak jakaś owca ze wsi! Kobieto, przejrzyj na oczy, wróć do mnie!
Przecież widzę, że mnie kochasz!
- To idź do okulisty –
szepnęłam i poszłam.
- (T.I)! Ja tego tak nie
zostawię! - i poszedł. Było mi przykro. Byłam wściekła. Sam
jest sobie winny, że go zostawiłam, mógł zachowywać się jak
normalny człowiek. A co do Harrego... jak ten ch*j mógł tak
wyzywać mojego narzeczonego! Baba z loczkami! Też mi coś, kurde.
Prawdziwy mężczyzna się znalazł, noszący kolczyka w uchu.
Zdenerwowana wróciłam do domu. Zgodnie z planem, zrobiłam sobie
herbatę i zasnęłam.
KONIEC CZĘŚCI
PIERWSZEJ
***
***
Dobra, mam nadzieję, że się wam podoba. Na razie nikt mojego bloga nie czyta, a fajnie by było ^^. Więc jeśli czytacie lub macie jakieś uwagi dotyczące tego imagina, to proszę o komentarze. Z góry dziękuję i pa pa! :*
hahahaha <3 boskie :* "Ani nie ma loczków, jak jakaś owca ze wsi!" rozwaliłaś mnie tym :D
OdpowiedzUsuń