Hmmm? Dzwonek do drzwi?
Może to ( I.T.P. ) po coś przyszła? Może złożyć życzenia, w
końcu mam urodziny i miło by było, gdyby pamiętała. Podeszłam
do drzwi i powoli otworzyłam. Moim oczom ukazał się nie kto inny,
tylko Harry! Rzuciłam mu się na szyję i pocałowałam. On to
odwzajemnił, po czym obdarzył mnie najpiękniejszym ze swoich
uśmiechów.
- Skąd ty tu? - spytałam
– nie mówiłeś, że już dzisiaj wracasz...
- Chciałem zrobić ci
niespodziankę, kotku – mrugnął – wszystkiego najlepszego! Już
dziewiętnastka na karku, co ? Ale ty stara jesteś...
Palnęłam go w ucho, a on
zachichotał. O tak, to był mój Harry, moje kochane Hazziątko. -
Nawet nie wiesz jak tęskniłam... - powiedziałam.
- Wiem, przecież ja
tęskniłem tak samo. A nawet jeszcze mocniej. Kocham cię, wiesz?
- Ja ciebie też kocham i
nigdy nie przestanę!
- No ja mam nadzieję... -
chłopak zaśmiał się. Usiedliśmy na kanapie nie mogąc nacieszyć
się swoją obecnością. Długo rozmawialiśmy o wszystkim i o
niczym zarazem. Harry nic się nie zmienił. Dalej te same loczki,
oczy i dołeczki. Uśmiechnęłam się.
- A gdzie chłopaki?
Przecież trasa trwa do listopada. Jak to wyjaśnisz? - spytałam
udając poważną. Chłopak posmutniał.
- No bo widzisz, ja
jakby... - podrapał sobie tył głowy – oni dokończą trasę beze
mnie. Wyjechałem.
- CO?! Co ty zrobiłeś?!
Czemu?! Nie możesz ich wszystkich zawieść! Co z fanami? Co z
chłopakami?! Nie poradzą sobie bez ciebie!
- Ważne, że robiłem to
dla ciebie. Cel uświęca środki. Dziś są twoje urodziny. Chciałem
spędzić je z tobą – zamilkł. Ja też. W sumie faktycznie, to
miło z jego strony. Może nie przemyślał wszystkiego dobrze, ale
właściwie to cieszyłam się, że tu jest. Bo bardzo się
stęskniłam.
- No dobrze. Przekonałeś
mnie.
- To co, spacerek na
zgodę? - mrugnął.
- Oczywiście. - i
poszliśmy. Najpierw Loczek zabrał mnie na lody i do parku. Po około
trzech godzinach świetnej zabawy wróciliśmy do domu około
siedemnastej. Harry strasznie chciał iść na maraton horrorów do
kina. Mimo że nie lubię horrorów, to akurat dzisiaj się
zgodziłam, bo bardzo nalegał. O 22:00 zasiedliśmy na siedzeniach.
Oglądaliśmy trzy pełnometrażowe filmy. Były to Laleczka Chucky,
The Ring, Kolekcjoner. Byłam przerażona i często przytulałam się
do mojego ukochanego, a jemu chyba to odpowiadało. Seans skończył
się bardzo późno i byliśmy w domu około czwartej nad ranem.
Rozwaliliśmy się na kanapie i usnęliśmy przytuleni do siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz